book
about
links
<---
Wciąż zastanawiam się
Jakby to było, gdyby nas nie było?
Niby takie nijakie, a jednak ważne.
Zniszczyłam swą miłość.
Nie zasługuję na nią?
Czy odnajdziemy szczęście?
Kocham Cię.
Jak to banalnie brzmi.
Cała prawda w tym,
Czy chcesz czy nie.
Było cudownie,
lecz tylko było...
Jak to się stało,
że znów poległo?
mówią, zbyt oporna...
mówią, spokojna...
mówią, za dobra...
mówią, szalona...
mówią, przyjazna...
mówią, pomocna...
mówią, za mocno kocha...
a ja co powiem?
czego nie powiem?
czym odpowiem?
mówią...
... myślę.
stoję w cieniu...
sama dla siebie,
za mocno kochając,
potem łzy wylewając,
namiętnie całując.
czyli mnie sie odrzuca
nic nowego
tak już bywa
ja atakuje, ja jestem zazdrosna,
ja zostawiam
a prawda zupełnie inna
no bo, jak nie ja to ktoś inny
podejście, za które tak wiele razy trzeba czuć się cudownie
Niegdyś samotna.
Przez pewien czas ciągle zagadywana...
Jednak znów samotna.
Uczucie powróciło.
Z utęsknieniem patrzę na tę jedną rzecz,
która towarzyszyła mi przez cały czas.
"Powtórka z rozrywki"
"Czuje się sama ze swoimi myślami"
Paradoks?
Ironia losu?
Ograniczana przez poglądy innych,
zamykam się w sobie. Wracam do tego co było...
Lalce...
wspomnienia, wracają.
czas zapomnieć, ale nie da się do końca.
on... jak go określić?
nieśmiały? może.
tylko, było cudownie?
na swój sposób.
ale się skończyło,
a teraz? nic.
bo...
Chciał Lalkę na wystawę,
ale ta Lalka potrzebowała uczucia,
nie sławy...
A teraz Laleczka ma wzajemne uczucia
dziękuję, Różanej Laleczce,
co płatki róż rozrzuca wśród
nas... pielęgnując wraz z Laleczką
coś niewytłumaczalnie pięknego..
Iluzja...
Koniec z nią.
Świat wymyślony znikł.
Jak za dotknięciem
czarodziejskiej różdżki znikł.
Nie ma już nic.
Ani pomysłów, ani chęci...
Ani nawet tego uczucia...
Ach było wspaniałe, niespodziewane, krótkotrwałe.
A teraz? Nic.
Czas końca...
Którego nie chce...
Myślałam, że to będzię zawsze...
Chciałam ułożyć wspaniały świat,
czy wyszło? Czy udało się?
Nie dowiemy się już nigdy,
bo znikł...
Od wspaniałej miłości się zaczęło,
może przyjaźni, potem miłości.
Zawsze częścią była nas...
Właśnie była... Żegnaj Iluzjo.
Smak różanych ust...
... słodkie, mówiące ciągle 'całuj'.
Po nieznacznym muśnięciu własnymi...
...dają zapomnieć o szarej rzeczywistości.
Czas nagle staje w miejscu...
Pojawia sie nieodparta chęć nie przerywania chwili zapomnienia...
Niech tak będzie zawsze.
Jak to jest leżeć na łożu śmierci?
Czy wiele się zmienia?
Czemu ciekawi mnie jak to jest?
Przechylam głowę i patrze w postać przed sobą,
Rozmazaną, ubraną w ciemne szaty.
Zmierza w moją stronę i zadaje te proste pytania dwa
'Co się stało? Czemu tu jesteś?'
Patrze z lekko przymrużonymi powiekami by coś widzieć przez ścianę łez,
która zaraz potem strumykiem toczy się po policzku.
Wzruszam ramionami, krocząc w jej stronę i cicho proszę by zabrała i mnie...
Nie chce, upierając się, że to nie czas na mnie.
Lecz ja uważam inaczej.
Wyniszczona życiem proszę o koniec.
Nie chce więcej patrzeć jak wyrządzam cierpienie i sama go odczuwam...
Nie ja rozweselam, nie ja tule.
To nie ja sprawiam że wszystko nabiera kolorów.
Nie umiem być tą jedyną...
Zazdrość zżera od środka, że to nie ja...
Nie ja jestem tym skarbkiem, słoneczkiem,kochaniem...
To nie ja.
Dziwne to wszystko.
A wszystko przeze mnie.
Takiego małego osiłka,
Który ni stąd ni zowąd pokochał..
Głupie. Pokochałam za wiele...
Nie doceniłam tego wszystkiego co już posiadałam...
Zapragnęłam więcej... Jak jakiś chciwiec.
To wszystko moja wina. Nie zaprzeczajcie.
Wiem to. Pozwoliłam.
Stało się i nie ma odwrotu...
Dalej muszę w to brnąć z nadzieją,
Że jednak któreś się potknie na swojej drodze
I upadnie, zostanie i każe odejść...
Być może to długo nie przetrwa,
Być może uczucie wcale nie jest takie szczere na jakie wygląda...
Być może Ty który kochasz powiesz koniec.
Ja odejdę nie odwracając sie...
Zatroszczę sie w pełni o mój największy skarb.
Idąc między kolumnami piętrzącymi sie ponad chmury...
Myślę.
Nie zdaję sobie sprawy...
Z czego?
Dobre pytanie.
Czas jakby nagle stanął w miejscu.
Wszystko znikło.
Zostałam ja i pustka.
Biała przestrzeń, a wśród niej ja.
Mała, bezbronna...
Cofnąć czas bym chciała.
Odwrócić to co było.
Nie powiedzieć kilku zdań.
Pozostać ciałem neutralnym.
Nie wchodzić w konflikt z ukochaną...
Znowu oschła. Usycham w stosunku do Ciebie.
To boli, prawda? Ciebie jak i mnie.
Boli, ale jak temu zaradzić?
Nie wiem.
Najzwyczajniej w świecie nie wiem.
Nie wiem co powiedzieć, co zrobić...
Obiecałam już nie ranić. Jest inaczej.
Ranię. Przyznaj. Chociaż, ty też bez winy nie jesteś...
Czas leczy rany... Nie w naszym wypadku.
Oboje nie potrafimy zapomnieć, tego co było i jest.
Nie da się zacząć od nowa, tak jak podczas rozmowy było mówione.
Nie zwracaj się do mnie pieszczotliwie, to i tak nie ma sensu...
Nie ukrywajmy nie ma już nic.
Łączy nas wspólna przyjaźń zapisana na kartach życia,
które było i już nie wróci...
Czuje pustkę.
Dlaczego?
Jak zwykle, nie wiem.
To jest jak koszmar, z którego nie można się wybudzić
Ciągle wraca i co pozostawia,
Ból i strach.
Cierpienie.
Uczucie osamotnienia.
Zero pogody ducha.
Wszystko w szarych kolorach.
Pustka.
Wielka, przerażająca pusta i osamotnienie.
Nie wieżę.
Znowu. Ja kocham!
Pełnym sercem.
Rana zrosła się.
Czy to nie wspaniałe?
Dzisiejszy dzień - cudowny...
Mało powiedziane!
Najlepszy w tym roku.
Kocham. Proszę nie wątp w to.
Mur zniknął.
Łza szczęścia popłynęła.
Nuta jak piorun rozdarła mnie.
Nawróciła albo zabiła.
Nie wiem.
Czas zapomnieć.
Pożegnać się. Tylko jak?
Słowo "Przepraszam" nic nie zmieni.
Kocham lecz wy już nie.
Mam nadzieję lecz wy już nie.
Zmieniłam się wy też.
Mam inny tor myśli...
Wy wciąż ten sam.
Ranimy siebie nawzajem,
To nie ma sensu.
Tak więc mówię
'Do widzenia'
Czyli już nie jestem słoneczkiem?
Szkoda, bo ja nadal trwam w tamtych uczuciach.
Szkoda.
Może kiedyś zrozumiem czemu tak, a nie inaczej...
Słońce zaszło i nie wzeszło?
Możliwe.
Po raz setny zadam pytanie - czemu?
Czas skończyć wszystko.
Tylko jak?
A może spróbować od nowa?
Powrócić?
Pytanie czy mnie przyjmiecie z powrotem...
Czemu odeszłam, czemu zostawiłam?
Nie wiem.
Czegoś mi brakowało,
Czegoś wielkiego.
Coś zrozumiałam?
Tak, może i to zaważyło.
Czy przyjmiecie?
Może czas spróbować jeszcze raz?
Może się uda, a może nie. Kto wie?
Może jednak znajdę tą mnie, która zabłądziła.
Kiedyś upadnę i podniosę się.
Czy na pewno? Nie wiem.
Może czas zaopiekować się zwiędniętym kwiatem.
Tylko pytanie - czy odżyje?
Czy wyplenię chwast nienawiści?
Mam nadzieję.
Stare uczucia wracają,
Nie umiem ich pogodzić,
Idą w waszą stronę.
Serce każe wracać.
Rozum każe zostać.
Czy to normalne?
Ile jeszcze będę zadawać to pytanie?
Bezduszna jędza nie miałaby takich odczuć,
nawet muzyka nie może zmusić jej serca do kolejnego uderzenia.
Wszystko zamiera.
Ona. Uczucia.
Otoczenie.
Ale czy na pewno muzyka to magia?
Nie wiem, ale z czystym sumieniem mogę przyznać,
że roztopiła lodowy mur.
Nuta natchnienia. Zmusiła do kolejnego uderzenia.
Layout wykonałam ja. Na potrzeby własnego bloga.
Kredyty: GD, Dim scene. Dziękuję.